Droga drodze nie równa

W krótkim czasie mieliśmy okazję przejechać się dwoma kompletnie różnymi i wyjątkowymi drogami, stąd ten wpis. Mowa tu o Drodze Atlantyckiej i Drodze Trolli.

Ta pierwsza to 9 km odcinek budowany aż przez 6 lat, uznany za norweską budowę stulecia. Jest to 8 mostów łączących niewielkie kamieniste wysepki na oceanie, symbol nowoczesności. W końcu rzadko kiedy droga staje się atrakcją turystyczną. Podobno można z niej dostrzec foki i wieloryby; nam się nie udało.

Droga Trolli z bezpieczeństwem kojarzona być nie może, jednak biorąc pod uwagę że została otwarta w 1936 roku jest przykładem solidnej sztuki budowlanej. Jest to jedyne połączenie lądowe pomiędzy dwoma miejscowościami, zamknięte przez 7 miesięcy w roku ze względu na opady śniegu kiedy jedyna opcją jest prom. Niestety kierowca musi się skupić na prowadzeniu i dopiero na punkcie widokowym na samej górze widać gdzie wjechał. Serpentyna składająca się z 11 ostrych zakrętów, o nachyleniu 10% jest prowadzona nad przepaścią w którą spada 180 m wodospad. Coś niesamowitego! Na szczycie po zaliczeniu punktów widokowych Troll zaprasza turystów do sklepu z pamiątkami;)

skandynawia-53 skandynawia-54 skandynawia-58 skandynawia-59

 

 

 

Na koniec Alesund

 


Droga wybrzeża

Wybraliśmy drogę wybrzeża (Kystriksveien) alternatywną do szybszej trasy E6 ze względu na jej położenie i liczne atrakcje, pomimo że przejazd zamiast kilku godzin zajął nam całe 2 dni. Jadąc z północy już na początku warto zatrzymać się w Saltstraumen, miejsca słynącego z najsilniejszych prądów wodnych na świecie tworzących wiry o średnicy ponad 12m. Miejsce ze względu na dobre natlenienie aż roi się od ryb i stało się Mekką dla wielu wędkarzy.

Wiele tuneli, mostów i przepraw promowych sprawiło, że sama trasa szybko mineła. Czas oczekiwania na promy pozwolił chwilę odpocząć i spożyć drobny posiłek. Dodatkowo na promach można było spróbować bardzo tu popularnych „gudbrandsdalsost norwegian waffles”, czyli gofrów podanych z serem o smaku toffi. Często były one wystawione na stole z informacją o kwocie, która należy uiścić do skarbonki stojącej z boku.

Drugiego dnia wieczorem zawitaliśmy w mieście koronacji królów – Trondheim. Katedra odwiedzana przez wielu turystów, przypominająca Notre Dame z Paryża jest najważniejszą świątynia w kraju. Idealnym miejscem na kawę jest stara dzialnica słynąca z kolorowych, drewnianych budynków wzniesionych na palach wzdłuż nabrzeży rzeki połączonych zabytkowym mostem.
skandynawia-46 skandynawia-47 skandynawia-48 skandynawia-49  skandynawia-50 skandynawia-51 skandynawia-52


Lofoty

Pasjonata gór i morza znajdzie tutaj swoje eldorado. Zwane „Norwegią w pigułce” Lofoty to trudno dostępne masywy górskie, dorsze suszące się na drewnianych stelażach i charakterystyczne czerwone chaty rybackie zwane rorbuer jakich pełno w każdej wiosce.

Jedyny w swoim rodzaju klimat mogliśmy poczuc nocując w takiej chacie na palach tuż obok zacumowanycjh kutrów. Wyspy żyją z rybołostwa co było widać na każdym kroku. Bez problemu można tu wypożyczyć dowolną łódź, wyruszyć w morze na połów a zdobyte „łupy” przygotować w specjalnie wyznaczonych miejscach. Lokalne grube koty i mewy też żyją z rybołóstwa, a raczej z tego co zostanie po wypatroszonej rybie. Czasem trzeba było takiego wynosic z kuchni;)

Spędziliśmy tu trzy dni zwiedzając okoliczne wsie i miasteczka; kilka z nich zasługuje na wiekszą uwagę.

Na końcu Lofotów i końcu drogi E10 znajduję się jedyna w swoim rodzaju miejscowość o najkrótszej nazwie na świecie „Å” (czyt. „o”). Można się w niej dowiedzieć jak wyglada przetwarzanie tutejszego dorsza, poznać historię rybołóstwa, skosztować tranu i ręcznie robionych cynamonek przypominających babcine wypieki z wciąż funkcjonującej starej piekarni. Rewelacja!

Kilka kilometrów od głównej drogi znajduje się wciąż funkcjonująca najstarsza osada rybacka Nusfjord z ponad stuletnimi drewnianymi chatami w zatoce osłoniętej skałami.
W odróżnieniu od innych wiosek w których widać cywilizację, tam jest wciąż poprzednie stulecie. I gdyby nie to że lokalna przetwórna wciąż działa, można by pomyslec że to tylko skansen.

Warto też wspomnieć Svolvær, miasto uważane za stolicę. Niewielki rynek z pysznymi lodami włoskimi i muzeum wojskowe nieopoal to dwie atrakcje na które warto poświęcić trochę czasu. W muzeum na niewielkiej powierzchi znajduje się bogaty zbiór eksponatów z czasów drugiej wojny światowej.

W miejscowośći Borg znajduje się muzeum Wikingów, w którym zgłębiliśmy szczegóły codziennego życia przekazane przez „polskiego” przyjaznego wikinga”.

Tradycyjną potrawą Lofotów jest Tørrfisk, czyli niesolony, suszony na specjalnych stelażach przez 2-3 miesiące dorsz podawany z różnymi dodatkami. Dzięki takiemu procesowi ryba ma bardzo intensywny smak. Palce lizać!

Wyspy opuszczamy promem Moskenes-Bodø pomijając Narvik, ale oszczędzając w ten sposów jeden dzień i okolo 650km krętej drogi.

skandynawia-45 skandynawia-44 skandynawia-43 skandynawia-42 skandynawia-41 skandynawia-40 skandynawia-39 skandynawia-38 skandynawia-37 skandynawia-36 skandynawia-35


Alta, Tromso

Wracając na południe warto się zatrzymać w muzeum Alty znajdującego sie kilka kilometrów za miastem. Znajduje się tam najwieksze w tej części Europy skupisko prehistorycznych rysunków skalnych sprzed kilku tysięcy lat. Dobrze zachowane oraz precyzyjnie wykonane rysunki podziwialiśmy spacerując po drewnianych chodnikach i kładkach położonych w malowniczej scenerii nad zatoką.
Tego samego dnia udało nam się zwiedzić stolicę Arktyki – Tromso. Jego największą zaletą jest położenie. Miasto usytuowane na wyspie otoczonej szczytami jest połączone z lądem mostem oraz tunelem. Klimat miasta oddaje główna ulica Storgata, gdzie mogliśmy skosztować racuchy rybne. Dodatkowo zwiedziliśmy Centrum Edukacyjne Polaria oraz Planetarium Zorzy Polarnej sugerowane przez przewodnik. Niestety, obydwa obiekty rozczarowały nas pomimo zachęcającego opisu w przewodniku. Jedyną interesującą atrakcją był 15 minutowy film o zorzy polarnej nagrany w różnych regionach koła podbiegunowego.

W wielu miejscach przy trasie spotkaliśmy kamienie ułożone w newielkie wieżyczki ustawiane na pamiatkę. Każda taka wieża oznacza, że ten, który tam był chciałby powrócic w to samo miejsce.

skandynawia-28 skandynawia-29


Nordkapp – przylądek północy

Tego dnia chcialiśmy stanąć na osiągalnym, najdalej wysuniętą na północ częścią Europy – Nordkapp. Udało się.

Zanim tam dotarliśmy, musieliśmy się zmierzyć z ponad 400km dróg w Finlandii i Norwegii, co nie było takie proste.

Finlandia prowadzi przez długie proste odcinki, jednak miejscami były one tak pofalowane że mieliśmy wrażenie jazdy na kolejce górskiej pomimo utrzymywania dozwolonej prędkości. Dodatkową „atrakcję” stanowiły dziesiątki reniferów pasących się tuż przy drodze na które trzeba było bacznie uważać. Po drodze kilka razy stawaliśmy nie wierząc własnym oczom; dziesiątki, może setki podgrzybków i borowików tuż przy drodze których nikt nie zbiera. Wystarczy stanąc i przejść się kilka metrów by napełnić koszyk!

Norweska część trasy jest zupełnie inna. Kręta droga wije się pomiędzy skałami i nadbrzeżem prowadząc w końcu do celu podróży wielu turystów. Ta częśc trasy jest bardzo interesująca i malownicza. Po drodze przemierzyliśmy długi podmorski tunel, kilka mostów i malutkich  miejscowości po których ulicach chodzą renifery. Te białe jednak istnieją i są wyjątkowo piękne!

Nordkapp przywitał nas lekką mgłą, więc nie mogliśmy nacieszyć oka dalekimi widokami. Troche szkoda że o tej porze roku nie można dostrzec zorzy polarnej, jednak taka wyprawa zimą byłaby raczej niemożliwa.

Jeden z najważniejszych celów podróży zaliczony. Pozostałe kilka godzin spędzimy na niczym ciesząc się kompletną ciszą przylądka. Tu nie ma nawet drzew i gdyby nie ptaki słychać byłoby nic.

skandynawia-28 skandynawia-29 skandynawia-32 skandynawia-31 skandynawia-30 skandynawia-33 skandynawia-34

 


U Św. Mikołaja!

Obowiązkowym punktem każdego kto odwiedza Finlandię powinno być Rovaniemi, niedaleko którego znajduję się wioska i park Świętego Mikołaja. Już po przekroczeniu progów można poczuc się jak w bajce; spokojna muzyka, wystrój, swiąteczny klimat i postacie potrafiące powiedzieć nawet kilka słów po polsku. Punktem kulminacyjnym jest spotkanie z samym Mikołajem! Na wstępie dowiadujemy się, że wszystko będzie na żywo w internecie (http://santaclauslive.com/) i będzie dodatkowo nagrane. Mikołaj przywitał nas w języku polskim, posadził obok siebie w fotelu i zamienił kilka zdań dowiadując się między innymi skąd jesteśmy. Po pamiątkowym zdjęciu kazał pozdrowić smoka wawelskiego i życzył przyjemnej podróży.

W krainie św. Mikołaja warto zwrócić uwagę na białą linię koła podbiegunowego przebiegającą dokładnie przez środek jego posiadłości.

skandynawia-27 skandynawia-26 skandynawia-25 skandynawia-24 skandynawia-29


Tampere, Lahti, Savonlinna i Oulu

Tampere jest przykładem czystego miasta w którym znajduje się wiele pubów, gdzie można skosztować międzynarodowych trunków. Miasto wygląda na spokojne, ale duża ilość pubów sugeruje, że toczy się tutaj nocne życie. W centrum płynie rzeka ze stopniami wodnymi tworzącymi wodospady, poza tym miasto nie wyróżnia się niczym szczególnym.

Do Lahti przyciągnęły nas oczywiście skocznie narciarskie… i to był jedyny punkt wycieczki. Cały kompleks w okresie letniem jest nieczynny, ale na szczęście udało nam się podejść wystarczająco blisko obiektu sportowego, żeby zrobić fajne zdjęcie;)

Zarówno Savonlinna jak i Oulu znalazły się po drodze ku północy; w przeciwnym razie prawdopodobnie nie poświęcalibyśmy im czasu.
Savonlinna jest otoczona jeziorami; główną atrakcją jest dobrze zachowany zamek z nieopodal znajdującymi się klimatycznymi uliczkami. Oulu leży przy brzegu zatoki, stąd życie kwitnie głównie koło niewielkiego gwarnego rynku otoczonego pięknymi drewniamymi posesjami.

skandynawia-19 skandynawia-20 skandynawia-21 skandynawia-22 skandynawia-23


Wyspy Alandzkie

Pobudka o 6:00 rano żeby zdążyć na prom na wyspy Alandzkie.

Po około 5 godzinach rejsu dotarliśmy do „oazy spokoju”, największego pod względem liczby wysp (jest ich około 6500) archipelagu Europy. Należące do Finlandii wyspy Alandzkie posiadaja znaczną autonomię; mają własną flagę, znaczki pocztowe, parlament. Już w trakcie rejsu promem można dostrzec wiele małych wysepek na których oprócz kilku drzew i głazów znajduje się niewielka chatka z zacumowaną łódką. Promem dotarliśmy do Maarianhamine pełniącego funkcję stolicy. Luźne zabudowania, tj brak płotów i szerokie pasy zieleni przypominają amerykańskie posesje. Na ulicy nie rzadko można też spotkać krążownika szos z ubieglego stulecia. Wyspy zwiedzaliśmy jeden dzień i to w zupełności wystarczyło żeby zjeździć je wzdłuź i wszerz.

Pobyt na kempingu otoczonym jeziorem i lasami pozwolił sie w pełni zrelaksowac. Wieczór zakończyliśmy wędkowaniem. Na haczyk z przynętą szybko złapalismy kilka sztuk, jednak ze względu na ich małe wymiary wypuściliśmy je z powrotem do jeziora a sami zjedlismy makaron. Rano, obudzeni przez odgłosy różnych ptaków kontunuowaliśmy zwiedzanie wyspy by popołudniu zameldować sie na promie.

Po dobie na archipelagu i powrocie na stały ląd, późnym wieczorem dotarliśmy do Tampere – kolejnego punktu wycieczki.

skandynawia-18 skandynawia-17 skandynawia-16 skandynawia-15 skandynawia-14 skandynawia-13 skandynawia-12 skandynawia-11


Dolina Muminków

Tego dnia naszym głównym celem była Dolina Muminków (http://www.muumimaailma.fi/) połozona na wyspie Kailo koło Naantali. Dojechaliśmy przed czasem i dzieki temu nie mielismy problemów z zaparkowaniem samochodu w bliskiej odległości od wyspy.

W parku jest wiele ciekawych miejsc dla małych dzieciaków. Na każdym kroku można spotkać „żywego” bohatera zaczepiającego ludzi; w ciągu dnia w dolinie odbywa się wiele pokazów skierowanych głównie do małych odbiorców. Na terenie parku znajduje się wiecej barów, sklepów i innych miejsc gdzie można sporo wydać, niż samych atrakcji. Nam zwiedzanie parku zajęło nie więcej niż 2 godziny, ze wzgledu na brak czegokolwiek dla „starszych” dzieci.

skandynawia-14 Dolina Muminków

skandynawia-13 skandynawia-12

Przed zwiedzanie Turku udaliśmy się do zacumowanego przy nabrzeżu Czarnego Rudolfa (http://www.svarterudolf.fi/), w którym skorzystaliśmy z pysznego bufetu rybnego. Spośród wszystkich atrakcji Turku naszym zdaniem najciekawsze jest Forum Marinum (http://www.forum-marinum.fi), gdzie można zwiedzić zabytkowe statki zacumowane przy nabrzeżu oraz zobaczyć kilka tematycznych kolekcji morskich.


Dzień w Helsinkach

Z samego rana, tj. okolo 10;), wyruszyliśmy w kierunku centrum Helsinek.
Atrakcje trochę rozczarowały, poza portem i niewielkim targiem nieopodal, nie znaleźlismy nic oddającego tutejszy klimat. Owszem, nowoczesne i czyste budynki bez reklam, kilka ekskluzywnych sklepów, niezła sieć komunikacyjna … ale to nie to co czego turysta oczekuje.

Natomiast kolo portu można było skosztować bardzo tutaj popularnych głęboko smażonych szprotek, mięsa renifera, przepłynąć się statkiem i nabyć bardzo ciepłe fińskie czapki i swetry.
Po kilku godzinach pakujemy się i wyruszamy w kierunku Turku i wysp Alandzkich.
Kolejny kemping okazuje się równie dobry jak poprzedni. Do dyspozycji mamy dobrze wyposażoną kuchnię i czyste prysznice; i to wszystko na wyspie Ruissalo z piekną piaszczystą plażą.

skandynawia-11 skandynawia-13 skandynawia-15 skandynawia-16 skandynawia-17 skandynawia-18